Anna Zalewska apeluje do KE o zamrożenie cen gazu i pomoc finansową dla rolników.     

Anna Zalewska apeluje do KE o zamrożenie cen gazu i pomoc finansową dla rolników.     

Europosłowie EKR: Tolerując wpuszczenie rosyjskich nawozów azotowych do Unii, Komisja Europejska wspiera dalsze uzależnienie Europy od rosyjskiego gazu

Wczoraj w czasie sesji plenarnej europarlamentu w Strasburgu miała miejsce debata dotycząca pilnej potrzeby dotyczącej opracowania unijnej strategii w dziedzinie nawozów w celu zagwarantowania bezpieczeństwa żywnościowego w Europie. Głos w dyskusji zabrali europosłowie PiS – Anna Zalewska Zbigniew Kuźmiuk, Joachim Brudziński.

Anna Zalewska powiedziała, że ceny energii, ceny gazu, wyprowadzenie produkcji nawozów poza Unię Europejską, uzależnienie się od importu, i wreszcie wojna, która przerwała wszystkie łańcuchy dostaw, doprowadziły do dramatycznej sytuacji na rynku nawozów. „Trzeba działać tu i teraz i nie myśleć tylko o tym, co będzie za rok, czy dwa, dlatego że rolnicy i obywatele potrzebują pomocy już dziś” – podkreśliła. Eurodeputowana PiS zwróciła uwagę na konieczność zawieszenia prac nad ETS-em oraz nad pakietem Fit for 55. Zalewska zwróciła się także z apelem do Komisji Europejskiej o zamrożenie cen gazu i pomoc finansową dla rolników

Zbigniew Kuźmiuk mówił, że rynek surowców energetycznych, w tym w szczególności gazu, został zdestabilizowany jeszcze jesienią poprzedniego roku, na długo przed napaścią Rosji na Ukrainę. Jak przypomniał, już wtedy ceny gazu wzrosły dziesięciokrotnie, co prawie natychmiast przełożyło się w oczywisty sposób na ceny nawozów sztucznych, bo przecież gaz stanowi – w zależności od rodzaju nawozu – 70-80 proc. kosztu jego wytworzenia. „Wobec tej sytuacji około 70 proc. producentów nawozów w całej Europie, w tym także w Polsce, jest zmuszonych zawiesić działalność” – mówił. Kuźmiuk przypomniał, że Polska zareagowała na to dotacjami do cen nawozów dla rolników i programem za blisko 0,8 miliarda euro. „Ale w oczywisty sposób może to być działanie tylko jednorazowe, potrzebne są więc działania unijne, które spowodowałyby obniżkę cen gazu” – apelował europoseł. Jak mówił, 17 krajów unijnych zaproponowało właśnie wprowadzenie maksymalnych cen gazu importowanego do Unii Europejskiej. „Tylko dziwnym trafem przeciwniczką tego rozwiązania jest pani przewodnicząca von der Leyen” – zauważył. Europoseł wyraził nadzieję, że w połowie października takie rozporządzenie zostanie jednak przygotowane na wniosek tych 17 krajów i przynajmniej jednorazowo spowoduje to obniżkę cen surowca, a tym samym przełoży się korzystnie na ceny nawozów. Dodał, że zapowiadana przez komisarza Wojciechowskiego strategia w tym zakresie jest potrzebna, choć przyniesie pozytywne rezultaty w dalszej perspektywie.   Joachim Brudziński zaznaczył, że Rosja od wielu lat wykorzystuje swoje surowce, m.in. gaz ziemny, do prowadzenia wojny przeciwko Unii Europejskiej, przeciwko jej bezpieczeństwu żywnościowemu oraz przeciwko europejskiemu przemysłowi. Jak mówił, w ogólnym koszcie produkcji nawozów azotowych 90 proc. to koszt gazu ziemnego. „Tolerując wpuszczenie rosyjskich nawozów azotowych do Unii, tak naprawdę Komisja Europejska wspiera dalsze uzależnienie Europy od rosyjskiego gazu” – stwierdził europoseł i wskazał, że dysponując tanimi surowcami Rosja jest potęgą nawozową, która od lat dąży do zdominowania światowego rynku nawozów zagrażając przyszłości Unii i europejskiego przemysłu. „Agresja na Ukrainę dobitnie pokazała, że Rosji nie można ufać. Polski rząd – rząd Prawa i Sprawiedliwości, od lat przed tym przestrzegał” – przypomniał Brudziński. Europoseł podkreślił, że Rosja każdą swoją przewagę wykorzystuje, by szantażować i wymuszać ustępstwa polityczne, także w kwestii rynku produkcji nawozów. Eurodeputowany PiS mówił, że Polska ustawowo zablokowała Rosjanom możliwość wrogiego przejmowania narodowych championów gospodarczych, lecz inne kraje Unii niestety nie mają takiego mechanizmu. Brudziński dodał, że za rosyjskimi firmami nawozowymi stoją oligarchowie w służbie Putina. „I mimo, że ich właściciele są objęci sankcjami, to firmy, które oni kontrolują nadal działają w Europie i na świecie uzależniając Europejczyków od dostaw z Rosji. A Komisja Europejska niestety niewiele zrobiła, aby temu przeciwdziałać” – zauważył.   .